poniedziałek, 2 lutego 2009

Czy to jeszcze jest miłość ? :)

"Niekiedy któremuś z dwojga kochających się ludzi wydaje się, że kocha tę drugą osobę tak bardzo, że wręcz chciałby ją posiąść na własność. Czy to jeszcze jest miłość?"

To pytanie oraz odpowiedź na nie, którą za chwilkę umieszczę, przeczytałem w książce "Wywiad z Miłością" - nie wiem co mnie tknęło do czytania takich rzeczy :p...Może tęsknota za Tobą Skarbie, a może szukanie odpowiedzi na dręczące mnie pytania :)? "Chyba" obydwie odpowiedzi są poprawne :). Bardzo dużo cennych rzeczy, którymi z Tobą chciałbym się podzielić, wyniosłem po jej lekturze. Dlatego też nie będę się więcej na razie rozpisywać, tylko napiszę odpowiedź uzyskałem na to pytanie:

"Czy woda, która na mrozie zmieniła się w lód, jest jeszcze wodą? Gdy kochanej osobie zakładam pęta, by jej nie stracić, to miłość przechodzi w inny stan, w stan lęku.

Czy widzieliście ptaka w klatce? Śpiewa i trzepoce skrzydłami, wita słońce każdego poranka i jeśli będzie dobrze traktowany, okaże sympatię człowiekowi, który zamknął za nim drzwiczki klatki. Ale to już nie jest ten sam ptak, który kiedyś rozpościerał skrzydła i każdym tchnieniem wielbił wolność na bezkresie nieba! Gdyby stamtąd przyfrunął do człowieka, usiadł na parapecie jego okna i zaśpiewał dla niego z pełnej piersi, by przydać piękna jego dniowi, tak, wtedy byłaby to miłość! Wtedy bowiem ofiarowałby siebie tak całkiem z siebie. Ale człowiek, który zamyka go w klatce, nie daje mu okazji, by mógł się ofiarować. Chce zagłuszyć swój lek przed pozostaniem w samotności. Ponieważ jeszcze nie wie, że ten lęk zniknie tylko wtedy, gdy zabrzmi symfonia miłości.

Tak mówi miłość."

Wydaje mi się, że po przeczytaniu tego fragmentu sama wyciągniesz odpowiednie wnioski :). Ja tylko dodam od siebie...Że już nie tak straszna jest dla mnie ta cała Twoja wymiana ! :):* Nie możemy doprowadzić do tego, żebyśmy się czuli w naszej miłości tak jak w "więzieniu"...
We wtorek wezmę tą książeczkę do Ciebie...gdyż jeszcze parę ładnych tekstów udało mi się znaleźć :).

Brak komentarzy: