To pytanie oraz odpowiedź na nie, którą za chwilkę umieszczę, przeczytałem w książce "Wywiad z Miłością" - nie wiem co mnie tknęło do czytania takich rzeczy :p...Może tęsknota za Tobą Skarbie, a może szukanie odpowiedzi na dręczące mnie pytania :)? "Chyba" obydwie odpowiedzi są poprawne :). Bardzo dużo cennych rzeczy, którymi z Tobą chciałbym się podzielić, wyniosłem po jej lekturze. Dlatego też nie będę się więcej na razie rozpisywać, tylko napiszę odpowiedź uzyskałem na to pytanie:
"Czy woda, która na mrozie zmieniła się w lód, jest jeszcze wodą? Gdy kochanej osobie zakładam pęta, by jej nie stracić, to miłość przechodzi w inny stan, w stan lęku.
Czy widzieliście ptaka w klatce? Śpiewa i trzepoce skrzydłami, wita słońce każdego poranka i jeśli będzie dobrze traktowany, okaże sympatię człowiekowi, który zamknął za nim drzwiczki klatki. Ale to już nie jest ten sam ptak, który kiedyś rozpościerał skrzydła i każdym tchnieniem wielbił wolność na bezkresie nieba! Gdyby stamtąd przyfrunął do człowieka, usiadł na parapecie jego okna i zaśpiewał dla niego z pełnej piersi, by przydać piękna jego dniowi, tak, wtedy byłaby to miłość! Wtedy bowiem ofiarowałby siebie tak całkiem z siebie. Ale człowiek, który zamyka go w klatce, nie daje mu okazji, by mógł się ofiarować. Chce zagłuszyć swój lek przed pozostaniem w samotności. Ponieważ jeszcze nie wie, że ten lęk zniknie tylko wtedy, gdy zabrzmi symfonia miłości.
Tak mówi miłość."
Wydaje mi się, że po przeczytaniu tego fragmentu sama wyciągniesz odpowiednie wnioski :). Ja tylko dodam od siebie...Że już nie tak straszna jest dla mnie ta cała Twoja wymiana ! :):* Nie możemy doprowadzić do tego, żebyśmy się czuli w naszej miłości tak jak w "więzieniu"...
We wtorek wezmę tą książeczkę do Ciebie...gdyż jeszcze parę ładnych tekstów udało mi się znaleźć :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz